Recenzja z koncertu walentynkowego w Jordankach
Muzyka pod namiotem ze świateł
Koncert walentynkowy „Muzyka wielkiego ekranu na saksofon, zespół i orkiestrę”, 14 lutego 2026, CKK Jordanki w Toruniu, godz. 18.00. Wystąpili: Paweł Gusnar (saksofon), zespół jazzowy oraz Toruńska Orkiestra Symfoniczna pod batutą Dawida Jarząba.
Było duszno od miłości. I nie chodzi wyłącznie o datę w kalendarzu, lecz o atmosferę, którą udało się stworzyć światłem reflektorów i muzyką – jakby nad publicznością rozpięto namiot ze świateł, pod którym dźwięki oddychały własnym rytmem. Walentynkowy koncert w Jordankach okazał się nie tyle zestawem znanych tematów filmowych, co opowieścią o napięciu, dialogu i przekorze.
Od pierwszych taktów miałam wrażenie, że muzyka jest pełna zaczepnej gry: tematy wchodziły ze sobą w interakcje, zadawały pytania i natychmiast na nie odpowiadały. Saksofon – raz miękki, raz zadziorny – dżezował, flirtował z bossa novą, by za chwilę zanurzyć się w symfonicznym rozmachu. Fortepian prowadził narrację, harfa rozświetlała ją drobnymi refleksami, a orkiestra spinała wszystko w szeroki, filmowy łuk.
Program oparty na muzyce wielkiego ekranu (od Morriconego po Williamsa, z odniesieniami do kina kultowego i popularnego) nie był nostalgiczną pocztówką. Motywy rozwijały się od kilku delikatnych dźwięków aż po gęstą symfonię brzmień. Było w tym wirowanie i nagłe spadanie: dźwięki płynęły pionowo, by niespodziewanie runąć w dół, zostawiając po sobie ciszę napiętą jak struna.
Najtrafniej oddaje to obraz wielkiej kropli. Najpierw dźwięki zbite w kroplę – ciężką, pełną treści – potem jej powolne opadanie i drążenie, drążenie w skale-sercu. Za pierwszym razem ślad jest ledwie wyczuwalny. Ale kiedy spada kolejna, i jeszcze jedna, i następna, powstaje zagłębienie. Miejsce, w którym coś zostaje na dłużej – zachwyt, wzruszenie, ciepło. I już wiadomo, że nie wyschnie.
To był koncert, który mówi „kocham Cię” bez słów: światłem, napięciem między instrumentami i oddechem orkiestry. Walentynki w Jordankach okazały się nie tylko muzycznym prezentem, lecz doświadczeniem – takim, które powoli, konsekwentnie, zostawia w sercu ślad.
Fot. Łukasz Ulanowski / TOS





