Recenzja Lalki

Powiększ rozmiar tekstu

Zamiast codziennego felietoniku kilka zdań po obejrzeniu „ Lalki”. Wspólne refleksje : moje i Patrycjusza.

– reż. Maciej Kawalski, współautor scenariusza, razem z Łukaszem Światowcem.
W rolach głównych występują:
– Marcin Dorociński – Stanisław Wokulski
– Kamila Urzędowska – Izabela Łęcka
– Marek Kondrat – Ignacy Rzecki.
– Piotr Sobociński- Zdjęcia
– Łukasz Targosz. – muzyka

Film miał premierę 30 września 2026 roku.

„Lalka” jest dla mnie czymś więcej niż ekranizacją klasycznej powieści. To właściwie jej współczesna reinterpretacja — zmieniono dialogi, uwspółcześniono język i część wydarzeń, a miejscami również przestawiono chronologię. Dlatego osoby bardzo dobrze znające książkę nie powinny oczekiwać wiernego przeniesienia jej na ekran. I właśnie w tym widzę siłę tego filmu: nie próbuje udawać, że świat Prusa można dziś pokazać bez żadnych zmian.

Największe wrażenie zrobiła na mnie ponadczasowość „Lalki”. Patrząc na bohaterów i relacje między nimi, momentami można mieć wrażenie, że Prus nie opisywał XIX-wiecznego społeczeństwa, ale obserwował nasze współczesne realia. Zmieniły się dekoracje, język i technologie, ale ludzkie ambicje, próżność, konwenanse, podziały społeczne czy bezrefleksyjne podążanie za tym, co narzuca otoczenie, pozostały zaskakująco podobne.

To również film o społeczeństwie, w którym głębsza refleksja i rzeczywiste kompetencje nigdy nie są powszechne. Rozwój popkultury i uproszczenie przekazu sprawiły, że wiele rzeczy, które dawniej wymagały wiedzy, oczytania czy umiejętności samodzielnego myślenia, zostało dziś sprowadzonych do powierzchownych ocen i gotowych opinii. Tym bardziej docenia się dzieła takie jak „Lalka”, kiedy ma się kompetencje, żeby dostrzec ich drugie i trzecie dno. To nie jest książka ani film, które wyczerpują się przy pierwszym odczytaniu.

Bardzo podobało mi się również wydobycie z powieści zdań, które dziś brzmią niemal jak aforyzmy. W połączeniu ze świetną grą aktorską, szczególnie Marcina Dorocińskiego, oraz znakomitą obsadą daje to naprawdę mocny efekt. Do tego dochodzą zdjęcia, plenery i Warszawa — wszystko razem tworzy niezwykle sugestywny obraz.

Dla mnie „Lalka” jest dowodem na to, że wielka literatura nie starzeje się, tylko zmienia sposób, w jaki ją odczytujemy. I właśnie dlatego ten film warto zobaczyć nawet wtedy, gdy zna się książkę bardzo dobrze. Nie jako jej kopię, lecz jako próbę odpowiedzi na pytanie, co z diagnozy Prusa pozostało aktualne w świecie, który pozornie zmienił się nie do poznania. Ja obejrzałabym go ponownie — choćby dla głównych ról.

Wiesława Chmielewska