Naszym piórem: Okno na świat
Moje pierwsze okno na świat to zielone okiennice, dużo zieleni i wszystkie zwierzęta, które można spotkać w wiejskiej zagrodzie.
Jaki to był wielki świat dla małej dziewczynki. Jakie to wszystko było ciekawe.
Dorastałam, wraz ze mną rosła moja ciekawość. Jak moja siostra zaczęła chodzić do szkoły, ja też chciałam. No i bywałam , dużo wcześniej niż trzeba było, z siostrą. Rodzice mi tłumaczyli, że jeszcze się nachodzę do szkoły. Siostra buntowała się
„Nie będzie taka gówniara ciągle za mną chodzić ”
Dzisiaj już na mnie tak nie mówi, chociaż ją o to proszę, śmiejemy się. No cóż, ludzie się zmieniają.
Kiedy zostawałam w domu, szłam do ogrodu z wypchanym plecakiem i bawiłam się w szkołę. Często bawiłam się z moją młodszą siostrą, byłam nauczycielką a ona uczennicą.
Bardzo krzyczałam, do dziś mi to wypomina.
Szkoła to moje drugie okno na świat. To nie tylko tabliczka mnożenia, czytanie.
Poznawałam ludzi, ich dobre i złe strony. Tak mało wiedziałam, jednak od zawsze chciałam zmieniać świat. Długo wierzyłam, że dużo zmienić mogę.
Potem była szkoła średnia, wyjazd do miasta. Zaczęło do mnie docierać, jaki ten mój świat był mały, jak często było trudno.
Nie zapomnę podróży do miasta. Do przystanku trzeba było dojść kilka kilometrów, w deszczu, w błocie, w zaspach śniegu. Kiedyś szliśmy do przystanku autobusowego z tatą. Droga była pokryta taflą lodu. Mój tata całą drogę narzekał, co chwile się przewracał, używając przy tym popularnego słowa na k. Wtedy było mi bardzo smutno, po jakimś czasie śmieliśmy się z tego do rozpuku.
Potem były studia, otwierały się kolejne okna. Zawsze byłam ciekawa co tam się dzieje za szybą.
Teraz mam 68 lat. W moim życiu dużo się działo. Uczyłam się całe życie i ciągle odkrywałam coś nowego.
Dziś niczego nie jestem pewna. Siedzę na kanapie, jestem sama. Nie wiem, które okno otworzyć. W jednym widzę przemoc w rodzinie, w drugim ruiny domów, wojna, martwi ludzie, w trzecim celebryci i ta ich inna rzeczywistość.
Otwieram następne, co widzę? Ludzką zachłanność, nienawiść i oszustwa.
Klikam nerwowo, jest, jest nadzieja. Festiwal zaczarowanej piosenki A. Dymna.
Może jeszcze można coś zrobić???
Jutro będę z wnuczką bawić się w lepszy świat, ma wielką wyobraźnie, albo będę grała w piłkę nożną z wnuczkiem. Nigdy wcześniej nie grałam.
Przez moje okno z dzieciństwa już nikt nie wygląda.
Okna moich dzieci i wnuków pokazują inny świat. Daje im swój czas i myślę:
Czy mogę jeszcze coś zrobić, żeby umiały wybierać?
Zastanawiam się, czy moja droga do poznawania świata była trudniejsza niż droga moich dzieci i wnuków?
Nie wiem.
Jola Różańska




