Naszym piórem: Codzienny felietonik o… szydełkowaniu, czytaniu, wymyślaniu i… pisaniu.
Seniorki na wielu frontach. Seniorzy?
Ktoś powiedział, że emerytura to czas na kapcie, telewizor i spokojne odliczanie dni do obiadu. Z pewnością nie zna seniorek ,których życie mogłoby posłużyć za scenariusz barwnej komedii obyczajowej.Oto mamy kobiety, która na brak zajęć zdecydowanie nie narzekają. Jestem wśród nich.Mają swoje pasje, wakacyjne przygody, teatr, książki z Legimi, szydełko i — jakby tego było mało — pracę na kilku frontach naraz.
Wakacje? Oczywiście! Dla nich nie są jedynie zmianą miejsca zamieszkania na tydzień czy dwa. To raczej okazja, by złapać oddech, zobaczyć coś nowego, nacieszyć się słońcem i wrócić z głową pełną wspomnień. A kiedy inni po urlopie długo dochodzą do siebie, one już prawdopodobnie planują następne przedsięwzięcie.
Tam trzeba się elegancko ubrać, tam sportowo,tutaj awangardowo,tam praktycznie. Seniorki muszą mieć sporo ubrań w szafie,inaczej „ nici” z oryginalności. Nie dla nich przezroczyste szarości,beże i brązy. Mają jeszcze na nie czas.
Może dzisiaj do teatru? Jeśli nie,pozostaje Legimi. Wystarczy telefon czy czytnik i już można przenieść się w zupełnie inny świat. Książka nie pyta o metrykę, nie sprawdza kondycji i nie wymaga biletu. Otwiera drzwi wtedy, kiedy tylko ma się ochotę.
No i szydełko. Niepozorne narzędzie, a potrafi wciągnąć bardziej niż niejeden serial. Jedna pętelka, druga, kolejna… i nagle powstaje coś, co jeszcze niedawno istniało wyłącznie w wyobraźni. Szydełkowanie uczy cierpliwości, ale też daje tę przyjemną satysfakcję: „Zrobiłam to sama”.
Do tego dochodzi praca — na wielu frontach, bo najwyraźniej jedna aktywność to zdecydowanie za mało. Można się zastanawiać, skąd te kobiety biorą czas i energię?
Odpowiedź chyba jest prosta: z ciekawości życia. Kiedy człowiek jest ciekawy, nie zauważa, że powinien zwolnić tylko dlatego, że kalendarz mówi, iż wypada.
I może właśnie na tym polega sekret barwnego życia seniorek. Nie na wielkich podróżach, niezwykłych osiągnięciach czy nieustannym pośpiechu. Chodzi raczej o to, żeby każdego dnia znaleźć coś, co sprawia przyjemność: dobrą książkę, przedstawienie, włóczkę w ulubionym kolorze, rozmowę, wyjazd albo kolejne zadanie, które daje poczucie, że jest się potrzebną.
Czy żyje się wtedy barwnie? Chyba tak. A nawet jeśli ktoś miałby wątpliwości, wystarczy spojrzeć na kalendarz seniorek. Prawdopodobnie już dawno nie ma w nim wolnej rubryki. I całe szczęście — bo życie najlepiej smakuje wtedy, kiedy wciąż jest w nim coś do zrobienia, przeczytania, obejrzenia, wydziergania i przeżycia.
Wiesława Chmielewska





