Naszym piórem: Codzienny felietonik na temat….”Serce nie siwieje”.
Usłyszałam dzisiaj piękne zdanie wypowiedziane przez Urszulę Dudziak: „Serce nie siwieje”.
Zatrzymałam się przy nim, bo pomyślałam, że trudno o piękniejsze określenie wieku, w którym jestem dzisiaj.
Czas robi swoje. Pojawiają się zmarszczki, siwe włosy, ciało nie zawsze nadąża za tym, co jeszcze chciałoby robić. Coraz częściej myślę o przemijaniu, choć przecież jest ono najbardziej oczywistą rzeczą na świecie.
A co z sercem?
Kiedy patrzę na swoje życie, widzę, że mimo doświadczeń w środku wciąż jestem tą samą osobą. Nadal potrafię się wzruszyć, zachwycić, ucieszyć z drobiazgu, kochać i marzyć. A może nawet bardziej niż kiedyś.
Dzisiaj patrzę na świat inaczej. Mam więcej empatii, cierpliwości i świadomości tego, co naprawdę jest ważne. Nie muszę już wszystkiego wygrywać, na wszystko odpowiadać i za wszelką cenę zatrzymywać ludzi przy sobie.
Wiem, że najcenniejsze są rzeczy pozornie proste: bliskość, zdrowie, dobre słowo, obecność, spokój i śmiech.
Czy jednak serce naprawdę się nie starzeje? Przecież ono także się męczy, pęka i czasem traci siły. Wobec powyższego,wolę potraktować te słowa metaforycznie.
„Serce nie siwieje” — to nie znaczy, że jest niezniszczalne. To znaczy, że może zachować w sobie ciekawość, czułość, zachwyt i gotowość na nowe. Nie będę już liczyć tylko lat. Wolę liczyć chwile, w których serce bije szybciej. Dlaczego?
Metryka mówi, ile mamy lat. Serce mówi, ile jeszcze mamy w sobie życia.
Wiesława Chmielewska





